Wspominając Janusza Zielonackiego – Brzeski Family Cup

W latach 70. i 80. Janusza Zielonackiego znaliśmy z relacji telewizyjnych jako komentatora wydarzeń sportowych, głównie w narciarstwie zjazdowym. Z dużym zainteresowaniem oglądaliśmy jego autorski program „Kolorowy zawrót głowy”, w którym przedstawiał wizje rozwoju narciarstwa w Polsce, koncentrując się na zagospodarowaniu Bieszczad oraz innych obszarów, nie omijając szeroko wówczas dyskutowanego wątku, dotyczącego Kasprowego Wierchu. W tzw. międzyczasie „polowaliśmy” na kolejne numery redagowanego przez Janusza magazynu „Narty”, przekształconego później w „Sportowy Styl”.

Do pierwszego bezpośredniego spotkania doszło w 1995 roku w Zakopanem, gdzie wystartowaliśmy w II edycji zawodów rodzinnych o puchar redakcji „Narty”. Była to wspaniała impreza, zorganizowana na stokach Nosala, w której wystąpiło wiele znanych sportowych rodzin, m.in. Podgórnych, Gajewskich czy Kotów z Zakopanego, bo wtedy jeszcze późniejsi skoczkowie trenowali narciarstwo zjazdowe. Zawody odbywały się w ciekawej formule: start na trzech równoległych trasach równocześnie mamy, taty i dziecka dawał niezwykle widowiskowy efekt. Zakończenie imprezy u podnóża Nosala miało niezwykłą oprawę i było szansą do nawiązania kontaktu z narciarskimi familiami, z którymi spotykaliśmy się również w następnych latach. Okazją była kontynuacja zawodów rodzinnych w skali już ogólnopolskiej pod nazwą „Family Cup”, która została zainaugurowana w 1996 roku.

Formuła wymyślona przez Janusza Zielonackiego zakładała rozgrywanie eliminacji na terenie całego kraju na szczeblu okręgów, a następnie wyłonione w ten sposób najlepsze rodzinne drużyny i zawodnicy w poszczególnych kategoriach wiekowych brali udział w finale ogólnopolskim. Eliminacje do pierwszej edycji dla obszaru Małopolski rozegrano na Hali Szymoszkowej w Zakopanem. Już wtedy udało się nam zebrać kilka rodzin z Brzeska, m.in. Lambertów i Rębiaszów, z którymi przez kolejne lata jeździliśmy na zawody okręgowe i finały ogólnopolskie. A chętnych do rywalizacji ciągle przybywało. Na małopolskie eliminacje w Szczawnicy pojechały aż dwa autokary pełne narciarzy, prezentujących się na stoku w otrzymanych od Browaru Okocim reklamowych strojach piwa Zagłoba.

Nasza brzeska przygoda z „Family Cup” ciągnęła się prawie 20 lat. Bywało, że na finały ogólnopolskie przyszło nam jechać do Karpacza czy Szklarskiej Poręby, ale nikogo to nie zniechęcało, bo przecież w perspektywie czekała emocjonująca walka na stoku, wspaniała zabawa i perspektywa spotkania znajomych z różnych stron Polski. Każdorazowo impreza miała znakomitą oprawę medialną, ale nie mogło być inaczej, skoro pojawiali się na niej znani redaktorzy sportowi, relacjonujący przebieg rywalizacji dla prasy, radia i telewizji. Wystarczy też wspomnieć, że w kręgu znajomych Janusza byli bardzo znani sportowcy, jak chociażby Andrzej Bachleda, najlepszy polski alpejczyk, uczestnik kilku olimpiad i czołowy zawodnik Pucharu Świata w narciarstwie alpejskim.

Obserwując, jak udało się zachęcić do narciarstwa tak dużą liczbę osób z całego kraju i chcąc rozwinąć aktywność tych ludzi na inne pory roku, Janusz dołożył w kolejnych latach rywalizację w tenisie ziemnym, organizując turnieje w deblach i mikstach rodzinnych. Dla nas była to okazja, żeby na różnych obiektach w Krakowie spotykać się z grupą nowych znajomych, ale także z poznanymi wcześniej rodzinami narciarskimi. Także w tych rozgrywkach brało udział wiele znanych rodzin tenisowych, a potwierdzeniem tego może być fakt, że do dzisiaj na okolicznościowych dyplomach widnieją zdjęcia Agnieszki i Urszuli Radwańskiej z odręcznym dopiskiem: „My także zaczynałyśmy od Family Cup.”

Kolejną dyscypliną, jaka pojawiła się w ramach rodzinnej rywalizacji, były rowery górskie, które zdobywały wtedy coraz większą popularność. Tym razem  na zielonych stokach narciarskich zaczęli pojawiać się amatorzy ścigania na trochę innym sprzęcie. Zresztą, terenem zmagań były nie tylko stoki narciarskie, lecz powstające w niezwykle atrakcyjnych miejscach trasy rowerowe. Kilkakrotnie w eliminacjach małopolskich rywalizowaliśmy na zboczach tarnowskiej „Marcinki” i – trzeba przyznać – było to nie lada wyzwanie.

Po wyścigach rowerowych przyszedł czas na zawody pływackie, które również cieszyły się sporym zainteresowaniem…

Stworzona przez Janusza Zielonackiego idea „Family Cup”, okazała się wspaniałym pomysłem na pobudzenie aktywności sportowej na poziomie amatorskim ogromnej rzeszy naszego społeczeństwa. Spotkała się ona z akceptacją władz państwowych. Ministerstwo Sportu objęło zawody patronatem, co oczywiście wiązało się ze wsparcie finansowym i przyciągnęło licznych sponsorów, dzięki czemu na zakończenie każdych zawodów pojawiały się cenne nagrody. Inna sprawa, że formuła przyznawania ich była nietypowa, bo nie otrzymywali ich zwycięzcy, ale były one losowane wśród wszystkich uczestników.

Wzorując się na „Family Cup”, rozpoczęto podobną rywalizację także na Litwie oraz na Słowacji, gdzie mieliśmy okazję wystartować, wydelegowani przez Janusza w ramach wymiany. Trudno dzisiaj wyliczyć wymierne efekty prowadzonej przez lata rywalizacji, chociaż gdyby przeanalizować listy startowe uczestników w poszczególnych dyscyplinach, to na pewno – oprócz sióstr Radwańskich – można by znaleźć wielu wybitnych sportowców, którzy zaczynali od tych rodzinnych zawodów…

Dla brzeskiej społeczności udział w „Family Cup” przełożył się z pewnością na dynamiczny rozwój sportu, zwłaszcza narciarstwa. Wspomniane wcześniej grupowe wyjazdy na eliminacje małopolskie, na których reprezentacja Brzeska stanowiła niekiedy nawet 30 procent wszystkich uczestników, była świetną promocją naszego regionu. Nie należy zapominać przy tym o sukcesach naszych sportowców, osiąganych szczególnie na stokach narciarskich, gdzie wielokrotnie wspomniane już rodziny Rębiaszów i Lambertów, a także  Wilczyńskich, Górskich, Kosteckich, zajmowały miejsca na pudle. Nasza rodzina także notowała bardzo dobre wyniki, dwukrotnie zdobywając wicemistrzostwo rodzinne na finałach ogólnopolskich.

Wzorując się poniekąd na pomyśle Janusza, od ponad 20 lat organizujemy zawody powiatowe w narciarstwie alpejskim, w których corocznie bierze udział ponad 150 dzieci i młodzieży, a bywało i ponad 200 uczestników. Reaktywowany został Okocimski Klub Narciarski, który organizuje szkolenia na obozach narciarskich. Janusz Zielonacki jako gość honorowy wielokrotnie uczestniczył w uroczystościach otwarcia i podsumowania sezonu. W jakimś stopniu narciarstwo przekłada się na rozwój innych dyscyplin, a zwłaszcza tenisa ziemnego. Świadczy o tym rosnąca aktywność na kortach Okocimskiego Klubu Tenisowego. Trenują nie tylko dzieci i młodzież, ale spora grupa dorosłych, w tym grających na bardzo wysokim poziomie kobiet. Na obiekcie OKT możemy spotkać zarówno kilkuletnie dzieci, rozpoczynające swoją przygodę ze sportem oraz spore grono ich rodziców, jak i bardzo liczną grupę seniorów, z 82-letnim panem Zbyszkiem. Przez cały sezon toczą się rozgrywki ligowe w grach singlowych, deblach, mikstach, a kilka razy w roku organizowane są otwarte turnieje.

Nie ulega więc wątpliwości, że idea Janusza Zielonackiego, mająca na celu pobudzenie aktywności sportowej rodzin, ale przecież nie tylko rodzin, spełniła się i patrząc gdzieś na to z góry może być z tego dumny. Jednocześnie po raz kolejny stwierdzenie, że nie ma ludzi niezastąpionych, na szczęście całkowicie się nie sprawdza. Po śmierci Janusza zawody „Family Cup” są bowiem kontynuowane, choć daje się odczuć brak takiej jak on osobowości, która ściągałaby jak niegdyś tłumy uczestników. Dobrze, że w lokalnych społecznościach zasiana przez niego pasja do rozwijania sportu amatorskiego przetrwała do dzisiaj…

Nasze bliskie relacje z Januszem przez te lata stały się motywacją do zorganizowania turnieju tenisowego jego imienia, do czego zobowiązałem się przed trzema laty na jego pogrzebie. 17 września na kortach OKT planujemy otwarty turniej w mikstach rodzinnych. Udział w zawodach mogą wziąć zespoły  w układzie małżonkowie, rodzeństwo, dziadkowie-wnuki, rodzeństwo . Taka wszak idea przyświecała „Family Cup”…

Patronatem honorowym turniej objął Starosta Powiatu Brzeskiego.

 

Kazimierz Brzyk

 



grupa poszukiwawcza2


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.