Wędkarski Memoriał dla Śp. Stanisława Chudyby

W dniu 3 czerwca Niezależna Wspólnota Wędkarska na łowisku w Przyborowie zorganizowała VI Zawody o Puchar Śp. Stanisława Chudyby. Po raz trzeci zawody zostały połączone z dniem dziecka.

Członkowie i sympatycy Niezależnej Wspólnoty Wędkarskiej, jak co roku, spotykają się na zawodach, które już na stałe weszły do kalendarza imprez wędkarskich
Członkowie i sympatycy Niezależnej Wspólnoty Wędkarskiej, jak co roku, spotykają się na zawodach, które już na stałe weszły do kalendarza imprez wędkarskich

 

Zawody mają charakter memoriałowy, zostały zorganizowane spontanicznie przez członków NWW i poświęcone są uczczeniu pamięci śp. Stanisława Chudyby, który zginął tragicznie w wypadku samochodowym w 2010r.

Pan Stanisław Chudyba był jednym z filarów Niezależnej Wspólnoty Wędkarskiej. W latach 1994-1998, oraz 2002-2006 był Radnym Gminy Borzęcin, a w kadencji 1994-1998 również członkiem Zarządu Gminy. W roku 2006 został Radnym Powiatu i Przewodniczącym Komisji Prawa i Porządku Publicznego Rady Powiatu. Wielki patriota. Interesował się historią, także tą celowo zapominaną – ziemiami dawnych kresów Rzeczpospolitej, czy  zbrodnią katyńską. Choć pewne rzeczy  celowo fałszowano i w szkole o tym nie mówiono, to przecież uważał, że prawda o naszej historii – aby nie zaginęła powinna być przekazywana w rodzinach do czasu aż będzie można o niej mówić otwarcie. Wierzył, że młodzież to przyszłość narodu. Często z nimi rozmawiał przy różnych okazjach, czasami spontanicznie, ale zawsze z szacunkiem dla swojego  rozmówcy, mimo że był to człowiek dużo młodszy i często także o radykalnie odmiennych poglądach i różnym wyglądzie. Kochał przyrodę. W roku 1997 spełnił swoje marzenie i  został członkiem Koła Myśliwskiego „Jedność” w Brzesku, a także „Sokół” Rudy Rysie. Był członkiem Polskiego Związku Łowieckiego.

Takiej ryby tym razem nie udało się złowić - Pan Stanisław Chudyba z sumem o długości 138 cm
Takiej ryby tym razem nie udało się złowić – Pan Stanisław Chudyba z sumem o długości 138 cm

 

Kochał też wędkarstwo, i tę pasję przekazał swoim wnukom. Był przykładem, jak można bardzo wiele zrobić dobrego, a rówocześnie pozostać zwykłym, dobrym człowiekiem. Nie było w nim zarozumiałości, mimo tego, że mógł się uważać za człowieka sukcesu. Nigdy nie  zabiegał o popularność. Jego zdjęć nie można było zobaczyć w gazetach, czy na portalach internetowych. Mimo tego, cieszył się ogromnym szacunkiem i uznaniem.

Członkowie Niezależnej Wspólnoty Wędkarskiej również wykazali się klasą nie gorszą od ich tragicznie zmarłego kolegi i postanowili uczcić Jego pamięć w sposób chyba najbardziej naturalny – czyli spotkaniem we własnym środowisku i zwodami wędkarskimi. W ten sposób buduje się własną historię i daje dobry przykład do naśladowania dla kolejnych pokoleń. Szacunek dla tych którzy odeszli, buduje szacunek dla tych którzy zostali i nadal działają. Dobrym pomysłem było połączenie zawodów memoriałowych z dniem dziecka. W ten sposób powstaje swego rodzaju sztafeta pokoleń, a Niezależna Wspólnota Wędkarska staje się czymś więcej niż kółkiem zainteresowania dla wędkarzy – jest trwałym i wartościowym elementem naszego lokalnego krajobrazu społecznego. Rozwija pasję wędkarską, pozwala na wspólne spotkanie, co jest nie do przecenienia w dzisiejszych zabieganych czasach, pielęgnuje pamięć oraz  obejmuje swoim zainteresowaniem najmłodsze pokolenie. W czasie tych kilku lat organizowania Memoriału były i takie zawody (drugie), że ryby kompletnie nie chciały współpracować. Wydawało się, że już nikt nic nie złapie i wtedy po ostatnim zarzuceniu wędki złapała się ta jedna, jedyna ryba. Złowił ją wnuk pana Stanisława Chudyby Maciek Drabik. Może dziadek założył tę rybę, żeby uratować imprezę, kto wie?

W tym roku puchar trafił do rąk pana Zbigniewa Oleksego, który najskuteczniej kusił ryby i walczył z pogodą
W tym roku puchar trafił do rąk pana Zbigniewa Oleksego, który najskuteczniej kusił ryby i walczył z pogodą

 

W bieżącym roku, co prawda, tak źle nie było, bo zwycięzca zawodów Zbigniew Oleksy osiągnął wynik 5780 pkt, drugi w klasyfikacji Robert Łąpieś miał już o połowę mniej szczęścia i zdobył 2520 pkt, natomiast  trzeci Stanisław Grochola 2160 pkt. (każdy punkt odpowiada jednemu gramowi złowionej ryby). Nie  zabrakło natomiast innych atrakcji, mianowicie uczestnicy zmuszeni zostali do zmierzenia się z „burzowymi okolicznościami przyrody”. Nie wszystko da się do końca zaplanować, zwłaszcza jak impreza jest plenerowa, czyli zaplanowana w „pięknych okolicznościach przyrody”, ale właśnie dzięki temu jest co wspominać. Za rok znowu będą zawody i zobaczymy co na to ryby i co pogoda.

 

foto: Roman Kapuściński,

archiwum pp. Chudybów




Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *