Jan Świstak – pancerny z Jastwi.

7 sierpnia 1944 roku rozpoczęła się największa bitwa pancerna na froncie zachodnim – bitwa pod Falaise. W tym decydującym stadium bitwy o Normandię, siłom aliantów udało się zniszczyć większość niemieckiej Grupy Armii B i otworzyć drogę na Paryż. Kluczową rolę podczas starcia o korytarz Trun – Chambois odegrała polska 1. Dywizja Pancerna pod dowództwem legendarnego gen. Stanisława Maczka, która w Normandii przeszła swój „chrzest bojowy”. Walcząc u boku aliantów zachodnich, Polakom udało się wziąć udany rewanż na Niemcach za porażkę we wrześniu 1939 roku. Wielu mieszkańcom miast i miasteczek we Francji, Holandii i Belgi „czarne diabły” gen. Maczka przyniosły wyzwolenie spod niemieckiej okupacji.

Jednym z żołnierzy 1. Dywizji był pochodzący z miejscowości Jastew (gmina Dębno) Jan Świstak, który po zakończeniu wojny obronnej w 1939 roku, chcąc kontynuować walkę z Niemcami, przedarł się do formujących się we Francji oddziałów Armii Polskiej, poprzez Węgry, Jugosławię i Włochy. Po upadku Francji ewakuował się przez Hiszpanię na Wyspy Brytyjskie. Tam trafił do 10. Pułku Strzelców Konnych, wchodzącego w skład 1. Dywizji Pancernej. Pod wodzą gen. Maczka przeszedł cały szlak bojowy wiodący przez Francję, Belgię, Holandię i Niemcy. Po rozwiązaniu jednostki, mimo represjonowania żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych, wrócił do ojczyzny, w której założył rodzinę i dożył sędziwego wieku. Jego historia, choć podobna do tysięcy innych żołnierzy PSZ na zachodzie, w doskonały sposób ukazuje wojnę i poświęcenie dla ojczyzny oczami prostego chłopaka z małopolskiej wsi.

Jan Świstak. Źródło: Archiwum rodzinne.

Jan Świstak przyszedł na świat w miejscowości Jastew (gmina Dębno) 28 września 1915 roku, jako syn rolnika – Błażeja Świstaka. W szeregi Wojska Polskiego wstąpił w ramach obowiązkowej służby wojskowej w 1937 roku. Wtedy to został przydzielony do 5. Batalionu Pancernego, do kompanii samochodowej pod dowództwem por. Antoniego Czerniakowskiego. Pełnił tam rolę szofera. W krakowskiej jednostce odkrył w sobie pasję do motoryzacji i mechaniki. Po szkoleniu zdał egzamin na prawo jazdy. W 1938 roku Jan Świstak brał pośredni udział w zajmowaniu Zaolzia – transportował odziały piechoty z Krakowa. Następnie trafił do murów Twierdzy Modlin, do Centrum Wyszkolenia Broni Pancernej. Mimo że otrzymał przydział do zadań łącznościowych, to jednak w modlińskiej jednostce nabył bardzo cenne doświadczenie i obycie z ciężkim sprzętem. Wraz z ostatnimi dniami sierpnia 1939 roku, gdy widmo wojny zbliżało się nieuchronnie nawet w świadomości prostych szeregowców, przyszedł czas na mobilizację i nowy przydział – do 11. Batalionu Pancernego wchodzącego w skład Mazowieckiej Brygady Kawalerii. Jan Świstak ponownie objął stanowisko kierowcy wojskowej ciężarówki.

Świt pierwszego września zastał żołnierzy z jego oddziału w miasteczku Chorzele nad rzeką Orzyc – 3 kilometry od granicy niemieckiej w Prusach Wschodnich. Wtedy batalion musiał skonfrontować się z o wiele silniejszymi siłami 12. Dywizji Pancernej, które nacierały na Mławę. Kampania Wrześniowa w oczach Jana Świstaka nie miała nic wspólnego z bohaterską walką. Wojnę obronną zapamiętał jako nieustanny odwrót, któremu towarzyszyło nieustanie poczucie bezsilności. W wywiadzie dla gminnej gazety w 2006 roku tak wspominał panujące wśród żołnierzy nastroje:

Mijani ludzie pytali: “gdzie wy zatrzymacie tych Niemców?” Ale my nic nie mogliśmy zrobić (…) Niemcy mieli ciężki sprzęt i czołgi. A my co? Kawalerię i koniki?

Już 4 września Mazowiecka Brygada Kawalerii rozpoczęła odwrót w kierunku Pułtuska, a 7 września otrzymała rozkaz wycofania się za Bug. 11 września brygada stoczyła swój ostatni wrześniowy bój. Podczas osłaniania działań 1. Dywizji Piechoty Legionów pod Czernikiem została rozproszona przez 11. Dywizję Piechoty pod dowództwem gen. por. Maxa Bocka. Nie powiodła się również próba wycofania pod Lwów. Niedługo przed dotarciem na miejsce, miasto okazało się być już zajęte przez Sowietów. W wojnie obronnej brali udział również jego dwaj starsi bracia. Pierwszy z nich – Kazimierz, został powołany w czasie mobilizacji do oddziałów ciężkiej artylerii i walczył aż do czasu wycofywania się na wschód, kiedy został rozbrojony przez sowietów. Udało mu się przeżyć wojnę i dożyć czasów wolnej Polski. Mniej szczęścia miał niestety trzeci z braci – Stanisław, który walcząc w Korpusie Ochrony Pogranicza z wojny już nie powrócił. Prawdopodobnie poległ w walkach z oddziałami Armii Czerwonej.

Po zakończeniu walk, Jan Świstak zdecydował się na ewakuację przez Węgry. Droga do tego kraju wiodła jednak przez Ukrainę. Tam stał się świadkiem pierwszych zbrodni dokonywanych przez Ukraińców na ludności polskiej. Na własne oczy widział ciała pomordowanych Polaków. Po dotarciu na Węgry był świadkiem samobójstw polskich oficerów, dokonywanych na wieść o kapitulacji ostatnich oddziałów stawiających opór Niemcom. Wraz z grupą innych polskich żołnierzy uciekł z obozu internowania, skąd przedostał się do Jugosławii, a stamtąd do Włoch, by w końcu dołączyć do kształtujących się oddziałów Armii Polskiej we Francji. Tam otrzymał przydział do 3. Batalionu Pancernego. Jednak nie dane było mu zmierzyć się jeszcze wtedy z Niemcami. Jego oddział został ewakuowany do Wielkiej Brytanii poprzez Hiszpanię. Po przyjeździe trafił pod skrzydła gen. Stanisława Maczka. Dostał przydział do rozpoznawczego 10. Pułku Strzelców Konnych (przed wojną stacjonującego w Łańcucie).

W Szkocji do jego zadań należało patrolowanie nabrzeża oraz pełnienie funkcji szofera w dowództwie. Jednak tylko do czasu aż dywizja nie otrzymała na swoje wyposażenie czołgów. W momencie gdy przygotowania do operacji Overlord nabrały rozpędu, Jan Świstak otrzymał rolę, której z pewnością wyczekiwał – trafił do załogi czołgu.

Strzelec Jan Świstak w mundurze 1. DP. Źródło: Archiwum rodzinne.

 Gdy alianci podczas D-Day wylądowali na brzegu Francji, wiadomym było, że ponowna konfrontacja z Niemcami będzie miała miejsce już niebawem. Polacy swoje lądowanie w Normandii zakończyli 8 sierpnia 1944 roku. Pancerni gen. Maczka weszli w skład 2. Korpusu Kanadyjskiego pod dowództwem gen. Simonsa. 1. DP dysponowała 16 tys. oficerów i żołnierzy oraz 381 czołgami. Pułk Jana Świstaka miał pełnić rolę głównie rozpoznawcze, choć odegrał bardzo ważną rolę podczas walk w Normandii – 15 sierpnia doprowadził do uchwycenia przepraw Niemców przez rzekę Dives. Walki w Normandii należały do bardzo ciężkich, choć po okrążeniu niemieckich dywizji i odparciu kolejnych natarć oddziałów, które usilnie starały się przerwać pierścień, doszło również do zamiany ról. Teraz to Niemcy byli w nieustannym odwrocie. Nie obyło się jednak bez strat. Na tym etapie walk zginął dowódca – mjr Jan Maciejowski, który wychylił się z wozu i został postrzelony przez snajpera.

Droga po zwycięstwo w tej wojnie wiodła teraz przez Belgię i Holandię. 10. Pułk Strzelców Konnych znowu wsławił się w boju rozbijając niemiecką dywizję piechoty. 1. Dywizja zajęła Ypres, odbiła Tielt, zdobyła Gandawę, opanowała Axel a 29 października wyzwoliła Bredę, praktycznie bez strat wśród ludności cywilnej. W tym czasie Jan Świstak otrzymał awans na starszego strzelca. Walki w Belgii okazały się jednak dla niego trudniejsze, niż te we Francji. Na jego oczach, na minach przeciwpancernych wyleciał w powietrze czołg z jego oddziału. Wyjątkowo traumatyczna była również śmierć dowódcy własnej maszyny – sierżanta Jerczaka, który padł skoszony serią z karabinu maszynowego, a jego załoga nie mogła nic zrobić. Pomimo odniesionych strat, dywizja parła w głąb Trzeciej Rzeszy. Polscy pancerni wyzwolili tam obóz w Oberlangen, w którym były przetrzymywane żołnierki Armii Krajowej, oraz przyjęli kapitulację od legendarnej bazy U-Bootów w Wilhelmshaven. Przez cały okres wojny Jan Świstak nie został nawet lekko ranny. Całe dalsze życie podkreślał swoje niesamowite szczęście. Dywizja gen. Maczka bezpośrednio po zakończonych działaniach pełniła rolę jednostki okupacyjnej na terenie strefy amerykańskiej. W czerwcu 1947 roku 1. Dywizja została przerzucona do Anglii, gdzie nastąpiła jej demobilizacja i rozbrojenie. Jan Świstak zdecydował się wtedy na powrót do ojczyzny – choć niestety nie do końca do takiej, o którą walczył. O kulisach powrotu opowiadał w następujący sposób:

Pamiętam, że raz jakiś Anglik pytał się mnie czemu nie wracam do Polski, przecież Polska jest już wolna? Taką wolność toby diabli wzięli – odpowiedziałem mu. Jedynie królowa powiedziała nam, że razem walczyliśmy, a my wolności nie odzyskaliśmy. Wielu moich kolegów wyjechało do Kanady, do USA, ja też miałem takie propozycję. Mogłem także zostać w Holandii czy Belgii, ale mi się tam nie podobało, do innego życia byłem przyzwyczajony.

Po powrocie do Polski, żołnierzem walczącym za rząd w Londynie szybko zainteresowała się Służba Bezpieczeństwa. Trafił na przesłuchanie. Nowa „ludowa” władza zadbała również o odpowiednie utrudnienia w czasie poszukiwania pracy. Sytuacja uległa zmianie dopiero po przejęciu władzy przez Władysława Gomułkę. Jan Świstak założył jednak rodzinę, przetrwał okres represji i dożył czasów wolnej Rzeczpospolitej. Do końca życia dumnie opowiadał o swoim długim wojennym szlaku.

Jan Świstak przy domu rodzinnym. Źródło: Archiwum rodzinne.

 

Zmarł w wieku 96 lat (✞ 23.03.2011 roku), jako jeden z najstarszych weteranów 1. Dywizji Pancernej. Spoczywa na cmentarzu parafialnym w miejscowości Dębno.

 

Rafał Kargol



Slider


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *