Zwłoki dziecka zakopane w lesie

Oficer dyżurny nadzorujący wczoraj po południu pracę policjantów z Tarnowa odebrał telefon, który mógł zmrozić krew w żyłach i śmiało przyprawić o palpitacje serca. Młodziutki głos w słuchawce poinformował, że na terenie północnych obrzeżach miasta, z zasypanego dołu wystaje fragment dziecięcej ręki. Po sprawdzeniu przez mundurowych okazało się, że to nic innego jak … ślimaki🐌🐌

12-latek, który wybrał się z kolegą🧒👦 na spacer do lasku Lipie. Chłopcy zapuścili się dość daleko i kiedy znajdowali się w środku gęstwiny zauważyli na wpół zasypany dół. Pewnie przeszli by obok niego obojętnie, gdyby nie to, że jak twierdzili wystawały z niego ludzie palce. Na taki widok wystraszeni nie na żarty nastolatkowie zaczęli uciekać. Będąc przekonani, że mają do czynienia z zakopanymi zwłokami dziecka, zrobili to co tej sytuacji należało. Wykręcili numer alarmowy i o przerażającym znalezisk opowiedzieli policjantowi. Zapewnili przy tym, że pomogą mundurowym i będą czekać na ich przyjazd w umówionym miejscu. I dokładnie z tego miejsca odebrali ich policjanci, którzy po przejęciu takiego zgłoszenia, pojawili się na miejscu w mgnieniu oka.

Razem z chłopcami udali się w stronę, gdzie przed chwilą chłopcy znaleźli część ludzkiej dłoni. Jednak oprócz ślimaków, nic innego tam nie było. Po gruntowym sprawdzeniu całej okolicy okazało się, że chłopcy wzięli popularne w ostatnich latach w Polsce, uciążliwe mięczaki, śliniki luzytańskie za ludzie palce. A, że w powietrzu unosił się nieprzyjemny zapach padłej w pobliżu sarny, byli święcie przekonani, że odkryli ukryte przez zabójcę zwłoki dziecka.

KPP Tarnów



Slider


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *